1206.

W życiu podobno należy szukać pozytywów. Dwudziestoparogodzinna delegacja, 1206 km na liczniku, 4 godziny snu, nowy wymagający (w dzisiejszych czasach nie mówi się „napawający lękiem”) klient, kiepskie warunki pogodowe na drodze.

To zaczęłam poszukiwania.

Znalazłam następujące pozytywy:

-Szczecin nawet we mgle i mżawce jest fajny. To miasto, które dynamicznie się zmienia, buduje i pięknieje.

-1206 km, w tym 800 po niemieckich, równiutkich, szerokich drogach (te 400 km po polskich pomińmy milczeniem, a w szczególności należy milczeć jak grób nad odcinkiem Olszyna-Wrocław). Fajnie, co?

-Wymagający klient, który okazał się być młodym wilkiem (niemalże morskim) zorientowanym na rozwój i nowe wyzwania.

-Prawdziwa (miejmy nadzieję) miruna w szczecińskiem odpowiedniku opolskiego Rybexu.

Kolejna delegacja na plus (a przynajmniej tak zamierzam sobie powtarzać).

facebooktwitter