Jestem zdrajczynią szosy. Zamiast bujać się na szosówce CULEBRO, odkurzyłam MTB KELLYSA i wybrałam się na „lajtową”, wiosenną wycieczkę nad Średnie Jezioro Turawskie.

Kto wie, czy nie jest to jedna z najbardziej popularnych tras „za miasto” w Opolu. Kiedykolwiek jadę tą trasą spotykam sporo Opolan, w tym kilka znajomych twarzy.

Trudno się dziwić. Traska jest przyjemna, raczej płaska, jedziesz troszkę po asfalcie, resztę po leśnych dróżkach. Nie ma interwałów w postaci świateł, skrzyżowań, krawężników. Nie jedziesz obok „czterokołowców”.

Po drodze kilka „wodopojów” (pierwszy w Niwkach na skrzyżowaniu, na środku którego stoi kapliczka – nie da się przeoczyć; trzy pozostałe nad Średnim Jeziorem Turawskim) – zaraz przypomina mi się mój wypad rowerowy wzdłuż rzeki Łaby, gdzie ogródków piwnych było tyle, co grzybów po deszczu.

Finisz traski to Średnie Jezioro Turawskie, które w przeciwieństwie do Dużego Jeziora, a pewno za sprawą obrotnego wójta Gminy Turawa, nie popada w zupełną ruinę. Średnie ma fajną plażę, nowy, wielokolorowy deptaczek, plac zabaw, boisko i kilka miejsc do grillowania. Wystarczy, jak na sobotnią wycieczkę.

Traska zaczyna się mniej więcej koło Turawa Park, która zachęca nas do zakupów wielkim napisem „Witamy!”, przebiega asfaltem pod obwodnicą (po wyjeździe spod obwodnicy skręć w lewo) i ciągnie się wzdłuż skraju lasu.
Wjeżdżamy do lasu (przez mostek) i jedziemy prosto, mając po lewej stronie las, a po prawej pola. Nie można się zgubić – po drodze jest tylu rowerzystów, że wystarczy zasięgnąć języka. Kolejny mostek i dalej prosto, aż do skrzyżowania gdzie można właściwie pojechać w lewo (do Zawady) albo w prawo – przez tory.
Wybieramy kierunek w prawo i jedziemy sobie tak, jak trasa prowadzi, aż do kolejnego mostku. Po drodze, po lewej stronie, będziemy jechać wzdłuż rzeczki Chrząstawa.
Zjeżdżamy z mostku i jedziemy po ścieżce, aż do Niwek, gdzie mamy pierwszy „wodopój” o nazwie „Zaścianek”. W Niwkach jedziemy chwilę po asfalcie (cały czas prosto), do skraju lasu. Po drodze mijamy po prawej pomnik słynnego opolskiego kolarza, mistrza świata amatorów i drużynowego wicemistrza olimpijskiego z Seulu z 1988 r. – Joachima Halupczoka.
Zatrzymujemy się przed lasem (przed nami będzie krzyż) i skręcamy w lewo. Możliwości dotarcia do Średniego Jeziora jest wiele – równie dobrze można jechać prosto w las, a potem kręcić w lewo (lub jechać prosto) – może tym razem skupmy się na jednym z wielu wariantów.
Jedziemy, mając po lewej stronie coś, co miało być chyba ogródkami działkowymi, a przerodziło się w skupisko „daczy”. Lasek się kończy i wyjeżdżamy na drogę. Kierujemy się w prawo, w stronę widniejącego w oddali parkingu. Na szczęście jedziemy asfaltem tylko kilkanaście metrów. Po dojechaniu na parking, jesteśmy właściwie nad jeziorem. Należy parking przejechać i kierować się tak jak wysiadający z aut piesi. Zaraz za parkingiem jest drugi „wodopój” („Blaszak”), zaczyna się kolorowy asfalt, potem trzeci wodopój (kultowy „U Janka” – ostatnio zauważyłam, że knajpka oferuje usługi rowerowe – można kupić w niej łatki, napompować koło) i koniec wycieczki.

Kto chce, może objechać na rowerze to małe jezioro i trafić do czwartego („Zefirek”), ostatniego „wodopoju”. A potem – jeśli mamy jeszcze siły w nogach – powrót do Opola tą samą trasą.

Cała trasa ma około 45 kilometrów, większość z niej przebiega drogami leśnymi.

Trudno mi było wyrysować mapkę na „guglach”, na szczęście Związek Gmin Dolna Mała Panew ma fajną stonkę z trasami rowerowymi. Opisywana trasa, to trasa zaznaczona na czerwono.

Czuję, że piszę o oczywistych oczywistościach – jeśli jest ktoś z rowerzystów-Opolan, kto o trasie nie słyszał, proszę o informację 🙂 Niegdyś dr Spałek pisywał o trasie z Opola do Turawy w Gazecie Wyborczej, a NTO wydało fajne mapki z trasami rowerowymi po Opolszczyźnie. Ta traska była na tych mapkach widoczna. W ogóle te mapki były fajne, szkoda, że NTO nie wydrukowało ich jeszcze raz.

Z mapką czy bez – polecam tą miłą trasę na leniwe soboty lub niedziele rowerowym „fachowcom” i „amatorom”.