Przełamać monotonię. Wateterleidingduinen.

Ląd wydarty morzu jest cenny i trzeba o niego porządnie zadbać by służył pokoleniom. Wielokątne poldery, na nich pola, ulice, domy. Wszystko zaprojektowane od zera i tak precyzyjnie i sprawiedliwie, że czujesz, że przechadzasz się podobnymi ulicami, wśród rzędów podobnych domów, pod rzędami podobnych drzew. Jeździsz podobnymi, pięknymi ścieżkami rowerowymi, pływasz podobnymi kanałami. A wszystko to po horyzont.

20160903_135903

Otaczasz się przemyślanym wytworem holenderskiej myśli technicznej, która sprawia, że Holandia jest jedynym na świecie krajem, któremu ciągłe przybywa terytorium i to nie w drodze aneksji czy agresji.

W głowie może się od tego piękna zakręcić, a osobniki takie jak ja, które całe swoje życie przesiadywały w bardziej zdywersyfikowanym i o niebo brzydszym otoczeniu, mogą popaść w melancholię.

Dlatego pomna tych nieidealnych widoków, szukam w Holandii wszelkich odchyłów od normy. Cieszy mnie każda niejednorodna kępka traw i grupka drzew, pofałdowana droga czy wzniesienia majaczące na horyzoncie.

20160903_133823

W tym kraju-raju dla rowerzystów, gdzie można dojechać wszędzie dzięki wszechobecnym drogom dla rowerów i przystępnemu ich oznakowaniu, najfajniejsze są dla mnie te okolice, których nie udało się Holendrom całkowicie przekształcić w emocjonalną pustynię ulic, dróg, mostów i połaci traw.

Morze, które Holendrzy tak bardzo chcą utrzymać w ryzach, i właściwie skutecznie się im to udaje, dostarczyło mi jednej z najładniejszych tras rowerowych tego lata.

Rozchodzi się o ścieżkę biegnącą wzdłuż wybrzeża, która jest naturalnie profesjonalnie przygotowana goszczenia setek rowerzystów, ale jakże różna od typowego holenderskiego krajobrazu (a może to, tez jest typowy holenderski krajobraz?). Wokół pełno piachu, wydm, traw, małych wzniesień. W oddali szumi morze, a jak trafisz na gorszy dzień, to szumi wiatr. Zbieraj siły, bo cała trasa liczy sobie ponad 570 kilometrów. Nie, nie przesłyszałeś się – to mniej więcej tyle, co z Zakopanego do Gdańska w linii prostej.

Przejechałam zaledwie kawałeczek tej trasy pomiędzy Noordwijk a Bloemendal, przez tzw. Waterleidingduinen.  Wystarczyło by zachwycić się okolicą oraz pozostać pod wrażeniem szeroko rozłożonego wachlarza usług rowerowych i „okołorowerowych” takich jak stacje napraw, sklepiki rowerowe, małe i większe knajpki dostępne na „coffe breaka”, pensjonaty, które przyjmą strudzonego rowerzystę na noc czy dwie.

20160903_141921

20160903_140904

Również towarzystwo na trasie dopisuje. „Współrowerzyści” są uśmiechnięci i pomocni. Nie dziwi mnie widok ludzi w słusznym wieku (i nikt nie krępuje się tym, że korzysta z rowerów z napędem elektrycznym), osób o ograniczonych możliwościach ruchowych, psów w koszykach i przyczepkach, dzieciaków na kolarzówkach.

20160903_144706

Szykuj się zatem na rowerową wyprawę, a ja udam się na kolejne poszukiwania niejednorodnych widoków w Holandii. Polskich czy czeskich gór na pewno w tym kraju nie uświadczę ale wierzę, że Holandia to nie tylko krowy, poldery, Amsterdam i sery i rowery.

facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.