Ucieczka z rowerowego raju. Oslo.

Niesłusznie założyłam, że Norwegia w zimie równa się śnieg.

-Przywiozę ci śnieg w słoiku. – żartowałam z moich holenderskich sąsiadów.

Tej zimy śnieg spadł w Turcji, ale nie w Norwegii. Na szczęście Norwegia broni się i wtedy gdy nie znajduje się pod białą pierzyną.

Festund Lenser

Święta w Norwegii. Skoro wiadomo już, że nie „białe  Święta”, to jakie? Mroźne, betonowe, wyludnione. Święta „verkeerd”, jak by to powiedzieli Holendrzy (odwrócony, na opak – przyp. tłum.).

Oslo urosło, odkąd byłam ostatni raz w Norwegii. Pojawiły się nowe „betonowiska” i jak to z nimi bywa, na jedne patrzy się z zachwytem, na drugie z grymasem na twarzy.

Moje ulubione „betonowisko” w Oslo to opera – to wg mnie „beton dobrze wylany” (żartuję – tak naprawdę to marmur z Włoch). Budynek wielozadaniowy i działający na wiele zmysłów. Można do niego wejść, można po nim chodzić. Na budynki zwykle się patrzy, a ten można też dotykać.

Opera w Oslo (dach)Budynek „przycupnął sobie” na brzegu Oslofjorden, a na nim siada rok w rok kilka milionów turystów i mieszkańców Norwegii – to wręcz wymarzone miejsce na podziwiane zatoki i Oslo. Wielki plus za dostępność – dziecię w spacerówce również zwiedziło dach opery – po wyedukowaniu się na stronie opery już wiem, że udostępnienie tej przestrzenie publicznej bez barier było jednym z celów jej konstruktorów.

Opera w Oslo (dach)

Analiza moich wpisów z pobytu w Holandii wykaże, że nie ma ani jednego na temat Amsterdamu. A to dlatego, że nie ukochałam sobie tego miasta, a szczególnie jego hałaśliwego centrum, które upodobali sobie ludzie z całego świata. Za to Oslo jest cudownie wyludnione – chyba nie jest to to, co turyści lubią najbardziej. Mnie się jednak spodobała cisza centrum Oslo, zakłócana tylko szumem wiatru buszującego między budynkiem opery, nowych, zimnych biurowców i apartamentowców ekskluzywnej dzielnicy Aker Brygge. Poetycko, co?

 Aker BryggeTak naprawdę to świąteczne Oslo było puste, bo Norwegowie polecieli do „ciepłych krajów” lub udali się w te rejony Norwegii gdzie leży śnieg. O ile jednak lepiej brzmi „bajka” o szumiącym wietrze z krainy Wikingów.

Wracając do Aker Brygge – wspomnianej przeze mnie luksusowej części Oslo – im bardziej wżyna się w zatokę, tym wyższe są ceny jej eleganckich mieszkań.

Aker Brygge

Festund Lenser – i znowu mało ludzi. To miejsce, które jest muzeum na powietrzu, jest według mnie ucieleśnieniem norweskiego krajobrazu.

Festund LenserFestund Lenser

Przestrzeń naznaczona kilkoma punktami ludzkiej myśli technicznej. Jak się nie znasz, to nie zauważysz, że cokolwiek zostało przez ludzi zmienione.

Śnieg znalazłam na Holmenkollen. Sztuczny.

Holmenkollen

Na bezrybiu i rak ryba – założyłam narty i pobiegłam tym moim nieudolnym, tak słabym technicznie w porównaniu z norweską perfekcją, krokiem klasyka.

Ucieczka z rowerowego raju, mimo braku oczekiwanego śniegu, opłaciła się. A Amsterdam, jakby z zazdrości, że to w Oslo spędziliśmy Święta, obdarował nas mgłą gęstą jak mleko.

 

facebooktwitter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.