Wszystkie wpisy, których autorem jest MarcoPolka

Comfort countries.

Słyszałam gdzieś, ze jeździć w to samo miejsce na wakacje to objaw choroby psychicznej. Może wiec i jestem wariatką bo mam kilka swoich ulubionych krajów i miejsc, które jak „comfort food” potrafią otulić niczym koc i poprawić humor tak jak tabliczka czekolady, tudzież zakupy lub lampka dobrego wina. Moje „comfort countries”: Austria, Czechy, Włochy i Niemcy.

Czytaj dalej Comfort countries.

facebooktwitter

Moszna Amsterdamu

Lubię myśleć, że porównywanie to ludzka natura. Analizuję, porównuję, przyznaję lub odejmuję punkty codziennie. Holandia vs Polska. Proste drzewa – krzywe drzewa. Uśmiechnięci ludzie – „ponuraki”. Ścieżki rowerowe – brak ścieżek rowerowych. Wiatr – zero wiatru. Deszcz – zero deszczu. Zimno – ciepło. Amsterdamse Bos – Bolko w Opolu. Amsterdam – Gdańsk. Drogie żłobki – tanie żłobki. I tak dalej, i tak dalej. Pewnie, że czasem porównania wypadają jak w krzywym zwierciadle i czasem są przesadzone. Przecież jestem z Polski – jestem uprzedzona. Nie, nie na korzyść Holandii. Aż tak źle w Polsce nie jest. Trzeba wyjechać, by spojrzeć na wszystko z innej strony. Banał.

Czytaj dalej Moszna Amsterdamu

facebooktwitter

Wyspa Bolko Amsterdamu. Amsterdamse Bos.

Jeszcze podczas poszukiwań mieszkania w Amsterdamie, pamiętam jak nasza pochodząca z Portugalii agentka nieruchomości zachwalała miejsce o nazwie Amsterdamse Bos – wielki park, nad którym samoloty latają tak nisko, że można rozpoznać przewoźnika, pomachać pilotowi i liczyć na „odmachanie”. Wtedy ten park był dla mnie totalną abstrakcją, zupełnie jak całe to holenderskie życie.20160831_192555

Czytaj dalej Wyspa Bolko Amsterdamu. Amsterdamse Bos.

facebooktwitter

Przełamać monotonię. Wateterleidingduinen.

Ląd wydarty morzu jest cenny i trzeba o niego porządnie zadbać by służył pokoleniom. Wielokątne poldery, na nich pola, ulice, domy. Wszystko zaprojektowane od zera i tak precyzyjnie i sprawiedliwie, że czujesz, że przechadzasz się podobnymi ulicami, wśród rzędów podobnych domów, pod rzędami podobnych drzew. Jeździsz podobnymi, pięknymi ścieżkami rowerowymi, pływasz podobnymi kanałami. A wszystko to po horyzont.

20160903_135903

Czytaj dalej Przełamać monotonię. Wateterleidingduinen.

facebooktwitter

„Rowerowanie” z dzieckiem. Bez kocyka ani rusz.

Dorosłemu, bezdzietnemu człowiekowi potrzeba mniej więcej kilkunastu minut by wyjść na rower. Wygląda to mniej więcej tak: 3, 2, 1…start i już jesteś na rowerze. Wyjście na rower z dzieckiem to często 30, 29, 28…1…start lub anulowanie rowerowej wyprawy. Takie (samo) życie.

Czytaj dalej „Rowerowanie” z dzieckiem. Bez kocyka ani rusz.

facebooktwitter