Archiwa kategorii: na piechotę

Wyspa Bolko Amsterdamu. Amsterdamse Bos.

Jeszcze podczas poszukiwań mieszkania w Amsterdamie, pamiętam jak nasza pochodząca z Portugalii agentka nieruchomości zachwalała miejsce o nazwie Amsterdamse Bos – wielki park, nad którym samoloty latają tak nisko, że można rozpoznać przewoźnika, pomachać pilotowi i liczyć na „odmachanie”. Wtedy ten park był dla mnie totalną abstrakcją, zupełnie jak całe to holenderskie życie.20160831_192555

Czytaj dalej Wyspa Bolko Amsterdamu. Amsterdamse Bos.

facebooktwitter

Pamiętniki z wakacji. Dlaczego Czech jeździ na MTB.

Czechy to piękny kraj, nawet moi holenderscy sąsiedzi to przyznają. Holandia nie może poszczycić się „zdywersyfikowanym krajobrazem”, za to „kraj Krecika” ma do zaoferowania zarówno góry, lasy, jeziora i rzeki. Do każdej z tych atrakcji można dotrzeć oczywiście rowerem. Ale dla waszej wygody zapomnijcie o „królowej szosie” i przesiądźcie się na MTB, bo inaczej zamiast zjeść ciastko, będziecie tylko lizać witrynę, w której ono stoi.

Czytaj dalej Pamiętniki z wakacji. Dlaczego Czech jeździ na MTB.

facebooktwitter

Wielka depresja. Dosłownie. Nie w przenośni.

Jeszcze nie zatonęłam, a mogłabym, bo miejsce w którym obecnie przebywam nie ma racji bytu z geograficznego punktu widzenia. Siła ludzkich umysłów i rąk znana tuta jako „odwieczna walka z największym nieprzyjacielem narodu zwanym wodą” sprawiła jednak, że pierwsze i każde kolejne „coffee ride” odbywać się będzie po idealnie równych, bezpiecznych i przede wszystkich płaskich jak naleśnik drogach przecinających kolejne, sztucznie osuszone fragmenty terenu. Witajcie w Holandii.

4

Czytaj dalej Wielka depresja. Dosłownie. Nie w przenośni.

facebooktwitter

Zen i zima.

Zima nas w ostatnim czasie nie rozpieszcza, choć znajdą się i tacy, którzy wolą aurę a la „niekończący się listopad”” Właściwie, to ja do nich należę. Jak pomyślę o śniegu w mieście, o zaśnieżonym  samochodzie w poniedziałkowy poranek, o poszukiwaniach czegoś co imituje i działa jak zmiotka, o „zabielonych”, śliskich jezdniach dróg krajowych w momencie kiedy jestem spóźniona na spotkanie z klientem, to właściwie robi mi się słabo.

Czytaj dalej Zen i zima.

facebooktwitter