Archiwa tagu: Opole

Hinduskie Spa w pięciogwiazdkowym hotelu, w poniemieckim pałacu, na opolskiej wsi. Opole-Brzeg-Grodków-Sulisław-Niemodlin-Opole.

Dziś miałam być w Paryżu – kolebce francuskiej kultury. Skończyło się na hinduskim Spa i pięciogwiazdkowym hotelu, w poniemieckim pałacu, na opolskiej wsi.

Czytaj dalej Hinduskie Spa w pięciogwiazdkowym hotelu, w poniemieckim pałacu, na opolskiej wsi. Opole-Brzeg-Grodków-Sulisław-Niemodlin-Opole.

facebooktwitter

Maluszek. Opole-Sławice-Niewodniki-Dąbrowa-Komprachcice-Prószków-Chrząszczyce-Pagaj.

Przez sześć deszczowo-wietrznych miesięcy chodziłam wokół tej myśli, jak dzieci wokół sera w piosence „Rolnik sam w dolinie”. Po wyczerpaniu wszelkich argumentów na „nie”, zostałam w kole, jak ów ser.

facebooktwitter

Ostatnie dni lata tej jesieni. Wyspa Bolko.

Właśnie przestawiliśmy czas z letniego na zimowy i naszła mnie myśl przerażająca: od zeszłej niedzieli do 30 marca 2014 dawka światła jaką przyjmie mój organizm będzie niewystarczająca. Ogarnięta paniką, postanowiłam przygotować kolejnego posta o niekończącym się lecie tej jesieni. Idzie to mniej więcej tak.

Czytaj dalej Ostatnie dni lata tej jesieni. Wyspa Bolko.

facebooktwitter

Ciemno wszędzie. Głucho wszędzie. Co to będzie? Co to będzie?

W kawiarni Laba, o której już kiedyś pisałam, odbyła się impreza pod nazwą Silent Disco (w skrócie SD).

Sobota wieczór, siąpi deszcz, zapadają ciemności i robi się zimno. O mały włos nie zostałabym w domu. Wyzwaniem było przejście przez słabo oświetlony park na Wyspie Bolko. Nie wiem dlaczego tylko co 2-3 latarnia jest wyłączona. Oszczędności w czasach kryzysu?

Czytaj dalej Ciemno wszędzie. Głucho wszędzie. Co to będzie? Co to będzie?

facebooktwitter

Mamy Czechy w Opolu.

W tę podróż można wybrać się na piechotę, autobusem lub rowerem (własnym lub pożyczonym z Nextbike Opole). Innych środków transportu nie polecam bo u celu naszej podróży jest najprawdziwszy z prawdziwych alkohol, a po alkoholu wara od samochodu. W podroż należy również zabrać kilka razy po 5 złotych (i liczę, że to się nie zmieni) i znajomych. Rower można przypiąć do znaku drogowego – do tej pory nikt nie zwrócił mi uwagi. Podróżujemy na Mały Rynek w Opolu, na ulice Vaclava Havla, a dokładniej do czeskiego baru – Ludova Bar. Nie spodziewaj się, że sobie usiądziesz w tym barze. Krzeseł jest tylko kilka. Zresztą nie o to chodzi by siedzieć na czterech literach. Chodzi o ścisk, dobre piwo, dobrą atmosferę. Podróż tą odbyłam już kilkukrotnie: fajnie jest skosztować czeskiego piwka i posiedzieć w miejscu, jakiego Opole chyba do tej pory nie znało. Podobno klimat barów gdzie stoisz, gadasz i pijesz piwo (i „kiepujesz” na podłogę – ale to wersja u nas nie do przyjęcia, zresztą w ogóle mi na tym nie zależy, bo jakoś palenie mnie nigdy nie wciągnęło. Chętni i tak gromadzą się tak czy owak „na dymka” przed wejściem) wywodzi się z gorącej Hiszpanii – tam akurat mnie jeszcze nie było ale to kwestia przyszła :).

Podobne miejsca można znaleźć w Czechach, Wielkiej Brytanii i Niemczech. Kończysz pracę, bierzesz znajomych pod pachę i idziecie na 1 lub 2 piwka obgadać szefa tudzież szefową. Muszę to wprowadzić w czyn. Nie chcesz siedzieć w klimatyzowanym środku – droga wolna. Dostaniesz szklankę z piwem i sio na dwór. Oczywiście szklanki warto oddać, bo drugi raz już piwa nie dostaniesz. Gdzieś ten lokal jest nostalgicznie czeski i nęcąco uzależniający, raz się zdarzyło, że był zamknięty, odeszłam z kwitkiem, nie oglądając się na inne miejsca. Fajnie, że powstał, bo może Mały Rynek zmieni wreszcie swoje oblicze.

facebooktwitter